Archive for the ‘Produkty które leczą’ Category

Kupowaniem ekologicznych produktów jest zainteresowanych coraz więcej osób w naszym kraju. Nie jest to tania żywność, jednak warto przestawić się na zdrowe produkty spożywcze. Jeśli chcemy kupować produkty ekologiczne w niższych cenach, niż znajdziemy je w stacjonarnych sklepach, to warto wybrać sklep internetowy zdrowa żywność. W sklepie tym możemy znaleźć ceny produktów niższe o dwadzieścia lub nawet trzydzieści procent. Gdy zsumujemy cały koszyk produktów, które musimy zakupić do naszej kuchni, to oszczędności wyjdą nam naprawdę spore. Internetowy sklep może sobie pozwolić na posiadanie niższych cen produktów, gdyż koszty ich sprzedaży są znaczne niższe. Nie musi on przecież płacić wysokiego czynszu za wynajem powierzchni handlowej oraz rachunków związanych z utrzymaniem sklepu. Dla właściciela sklepu internetowego wystarczy tylko i wyłącznie jeden duży magazyn położony na obrzeżach miasta. To właśnie z niego będzie pakował i składał wszystkie zamówienia, które następnie trafią do kuriera i naszych domów. 

Medycyna naturalna, produkty biologiczne i dietetyczne są obecnie wyjątkowo popularne. Media na każdym kroku podkreślają ich zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Liczba zwolenników komplementarnych sposobow leczenia, którzy pragną i zapanować nad swoim zdrowiem, nie negując przy tym w żaden sposob zalet zachodniei medycyny klasycznej, znacząco rośnie.Juz od lat siedemdziesiątych XX w. badania farmaceutyczne żywo interesują sie naturalnymi terapiami, które lekarze zalecają swoim pacjentom z coraz mniej­szymi obawami. Uświadamiamy sobie, że medycyna i nowoczesne są^v stanie rozwiązać każdego problemu — fakt ten wpisuje się w mający na celu zmianę naszego stosunku do natury i rozmaitych form życia.

Oprócz pytań związanych z ekologią i globalnymi problemami środowiska na­turalnego, coraz częściej pojawiają się dziś obawy dotyczące żytnia. Europqsh kryzys związany z „chorobą szalonych krów” i nieznany jeszcze wpływ orgamzmow genetycznie modyfikowanych na równowagę biologiczną skłania nas do rozpatrzenia moddi rolnictwa intensywnego i produkcji żywność. Musimy pytać, że człowiek stanowi nieodłączną część naturalnego porządku l nie niego oderwać bez narażania się na liczne zagrożenia ne skutki, jakie przyniósł ze sobą gwałtowny rozwo) nauki i techniki w XX wieku, nie powinny wymazać z naszej pamięci tradycyjnych wartości. Wielu sposrod nas chciałoby korzystać wyłącznie z tego, co natura może spontanicznie ofiarować. Ma­nifestacją tego nowego stanu ducha jest rozwój medycyny niekonwencjonalnej; po­zwala ona na chwilę wytchnienia podczas szalonego wyścigu do sukcesu.

Niektóre wciąż jeszcze są używane na wsiach, gdzie nie zapomniano o nich i gdzie służą również do aktywnego lecze­nia, łagodnego i nietoksycznego. W niniejszej książce znajdziemy wszystko, co wiedzieć należy na temat dwu­dziestu najlepszych produktów spożywczych, niezliczonych sposobów przyrzą­dzania ich — poczynając od cennych przepisów przekazanych nam przez naszych przodków – by zapobiegać licznym mniej lub bardziej kłopotliwym powszech­nym dolegliwościom i leczyć je. Brokuł, cebula, cytryna, czarna porzeczka, czosnek, grejpfrut, herbata, kar­czoch, kiwi, kwiat lipy, marchewka, mięta, miód, ocet winny, oliwa z oliwek, pomarańcza, pomidor, soja, tymianek i wino… Te dwadzieścia produktów spo­żywamy na co dzień, od dawna też są badane przez naukowców z całego świata. Wszystkie zostały uznane za przydatne i skuteczne środki lecznicze. Cała ta naturalna apteczka jest do naszej dyspozycji. Po co więc czekać? Za­cznijmy z niej korzystać już dziś!

Ludzie na całej planecie uczą się sekretnej mowy roślin, by poznać ich leczniczą moc. Już w IV wieku p.n.e. grecki lekarz Hipokrates zwracał się do swoich uczniów słowami: „Niech pożywienie będzie wa­szym lekarstwem”. Człowiek od zawsze przypisywał magiczną moc niektórym produktom. Żaden racjonalny argument nie zdołał wymazać z jego umysłu tej archaicz­nej wiary, zgodnie z którą w pewnym sensie stajemy się tym, co jemy. Pod­porządkowujemy się tej zasadzie wcie­lenia i szukamy „magicznych” substan­cji, które – gdy to możliwe – działają na nas leczniczo. Każda z kultur przypisywała mo­ralne i duchowe znaczenie niektórym produktom spożywczym. Warunko­wały one reakcje, zwyczaje żywieniowe, a także wpływały na nadzieje związane z zachowaniem dobrego zdrowia. 

Soja ma natomiast zapobiegać schorzeniom układu krążenia, otyłości, niektórym nowotworom, w tym rakowi piersi, chorobom nerek i osteoporozie. By uzupełnić tę listę, należy wspo­mnieć o niektórych warzywach, jak czo­snek i cebula, które spożywane w dużych ilościach zapobiegają starzeniu się ko­mórek i zwiększają wzmacniające działa­nie innych produktów spożywczych. Nie mówimy tu więc o lekarstwach, lecz o zwykłych produktach, które potra­ fią zapobiegać i leczyć liczne schorzenia wynikające z braku pewnych substancji odżywczych. Stanowią one idealną od­powiedź na słynny aforyzm Hipokratesa: „Niech pożywienie będzie waszym lekar­stwem, a lekarstwo pożywieniem”.

Znając zdobycze współczesnej medy­cyny, często z pobłażaniem odnosimy się do absurdalnych teorii dotyczących terapii bądz fizjologii, ogłoszonych w przeszłości. Niemniej medycyna to kociołek, w którym mieszają się naj­bardziej nieprawdopodobne sny i nie­podważalne prawdy. Nieporównywalne z niczym bogactwa minionych wieków mieszczą w sobie zarówno ferment, z którego zrodziła się dzisiejsza medycy­na naukowa, jak i groteskowe – naszym zdaniem – teorie, często klasyfikowane jako „babcine rady”. Jak zauważyliśmy, zabiegi terapeu­tyczne mogą przybierać najróżniejsze for­my, o wiele bardziej złożone, niż mógł to sobie wyobrazić naukowiec z przeszłości. Kilka słów należy się teraz poję­ciom takim, jak „skuteczność w medy­cynie” i „zabieg terapeutyczny”.

Stawia­nie sobie pytań na temat ziołolecznictwa i próba ocenienia go nie oznacza auto­matycznie propagowania tego sposobu leczenia ani też oskarżania go w imię ortodoksyjnych zasad. Przede wszystkim należy przypomnieć, że misją medycyny jest oczywiście leczenie cierpiących, ale też — co najważniejsze — zapobieganie chorobom wśród ludzi zdrowych. Nasz system ochrony zdrowia zaj­muje się dziś niemal wyłącznie aspek­tem leczenia, profilaktyka zaś od mniej więcej pół wieku jest zaniedbywana lub wręcz całkowicie porzucana. Częściowo tłumaczy to fakt, że my, ludzie Zacho­du, nie krzewiliśmy nigdy tradycji me­dycyny profilaktycznej, gdyż w naszym mniemaniu koncepcja zdrowia przeciw­stawia się pojęciu choroby; unikamy wszelkich dolegliwości, których boimy się tak samo jak śmierci. Dlatego wła­śnie nasza medycyna za cel stawiała so­bie wyłącznie walkę z chorobą.

Tymczasem medycyna tradycyj­na, a w szczególności chińska, zawsze na pierwszym miejscu stawiała profi­laktykę. Zgodnie z panującymi w tym kraju przekonaniami choroba oznacza pewne zaburzenie, ponieważ zaś zdro­wie jest odpowiednikiem równowagi, każde schorzenie jest oznaką jej naru­szenia. Tak więc priorytetem staje się nie tyle choroba, ile dążenie do odzyskania równowagi. Swego czasu lekarze chiń­scy otrzymywali wręcz wynagrodzenie tylko wtedy, gdy ich pacjent miewał się dobrze, a nie gdy chorował – to tym bardziej skłaniało ich do dbałości o to, by ich podopieczni pozostawali w jak najlepszym zdrowiu. Zacytujmy tutaj słowa cesarza z księgi Nei Jing. „Mędrcy nie leczą tych, którzy już są chorzy; instruują natomiast tych, którzy jeszcze nie zapadli na zdro­wiu.