Archive for the ‘Produkty które leczą’ Category

Medycyna naturalna, produkty biologiczne i dietetyczne są obecnie wyjątkowo popularne. Media na każdym kroku podkreślają ich zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Liczba zwolenników komplementarnych sposobow leczenia, którzy pragną i zapanować nad swoim zdrowiem, nie negując przy tym w żaden sposob zalet zachodniei medycyny klasycznej, znacząco rośnie.Juz od lat siedemdziesiątych XX w. badania farmaceutyczne żywo interesują sie naturalnymi terapiami, które lekarze zalecają swoim pacjentom z coraz mniej­szymi obawami. Uświadamiamy sobie, że medycyna i nowoczesne są^v stanie rozwiązać każdego problemu — fakt ten wpisuje się w mający na celu zmianę naszego stosunku do natury i rozmaitych form życia.

Oprócz pytań związanych z ekologią i globalnymi problemami środowiska na­turalnego, coraz częściej pojawiają się dziś obawy dotyczące żytnia. Europqsh kryzys związany z „chorobą szalonych krów” i nieznany jeszcze wpływ orgamzmow genetycznie modyfikowanych na równowagę biologiczną skłania nas do rozpatrzenia moddi rolnictwa intensywnego i produkcji żywność. Musimy pytać, że człowiek stanowi nieodłączną część naturalnego porządku l nie niego oderwać bez narażania się na liczne zagrożenia ne skutki, jakie przyniósł ze sobą gwałtowny rozwo) nauki i techniki w XX wieku, nie powinny wymazać z naszej pamięci tradycyjnych wartości. Wielu sposrod nas chciałoby korzystać wyłącznie z tego, co natura może spontanicznie ofiarować. Ma­nifestacją tego nowego stanu ducha jest rozwój medycyny niekonwencjonalnej; po­zwala ona na chwilę wytchnienia podczas szalonego wyścigu do sukcesu.

Niektóre wciąż jeszcze są używane na wsiach, gdzie nie zapomniano o nich i gdzie służą również do aktywnego lecze­nia, łagodnego i nietoksycznego. W niniejszej książce znajdziemy wszystko, co wiedzieć należy na temat dwu­dziestu najlepszych produktów spożywczych, niezliczonych sposobów przyrzą­dzania ich — poczynając od cennych przepisów przekazanych nam przez naszych przodków – by zapobiegać licznym mniej lub bardziej kłopotliwym powszech­nym dolegliwościom i leczyć je. Brokuł, cebula, cytryna, czarna porzeczka, czosnek, grejpfrut, herbata, kar­czoch, kiwi, kwiat lipy, marchewka, mięta, miód, ocet winny, oliwa z oliwek, pomarańcza, pomidor, soja, tymianek i wino… Te dwadzieścia produktów spo­żywamy na co dzień, od dawna też są badane przez naukowców z całego świata. Wszystkie zostały uznane za przydatne i skuteczne środki lecznicze. Cała ta naturalna apteczka jest do naszej dyspozycji. Po co więc czekać? Za­cznijmy z niej korzystać już dziś!

Ludzie na całej planecie uczą się sekretnej mowy roślin, by poznać ich leczniczą moc. Już w IV wieku p.n.e. grecki lekarz Hipokrates zwracał się do swoich uczniów słowami: „Niech pożywienie będzie wa­szym lekarstwem”. Człowiek od zawsze przypisywał magiczną moc niektórym produktom. Żaden racjonalny argument nie zdołał wymazać z jego umysłu tej archaicz­nej wiary, zgodnie z którą w pewnym sensie stajemy się tym, co jemy. Pod­porządkowujemy się tej zasadzie wcie­lenia i szukamy „magicznych” substan­cji, które – gdy to możliwe – działają na nas leczniczo. Każda z kultur przypisywała mo­ralne i duchowe znaczenie niektórym produktom spożywczym. Warunko­wały one reakcje, zwyczaje żywieniowe, a także wpływały na nadzieje związane z zachowaniem dobrego zdrowia. 

Soja ma natomiast zapobiegać schorzeniom układu krążenia, otyłości, niektórym nowotworom, w tym rakowi piersi, chorobom nerek i osteoporozie. By uzupełnić tę listę, należy wspo­mnieć o niektórych warzywach, jak czo­snek i cebula, które spożywane w dużych ilościach zapobiegają starzeniu się ko­mórek i zwiększają wzmacniające działa­nie innych produktów spożywczych. Nie mówimy tu więc o lekarstwach, lecz o zwykłych produktach, które potra­ fią zapobiegać i leczyć liczne schorzenia wynikające z braku pewnych substancji odżywczych. Stanowią one idealną od­powiedź na słynny aforyzm Hipokratesa: „Niech pożywienie będzie waszym lekar­stwem, a lekarstwo pożywieniem”.

Znając zdobycze współczesnej medy­cyny, często z pobłażaniem odnosimy się do absurdalnych teorii dotyczących terapii bądz fizjologii, ogłoszonych w przeszłości. Niemniej medycyna to kociołek, w którym mieszają się naj­bardziej nieprawdopodobne sny i nie­podważalne prawdy. Nieporównywalne z niczym bogactwa minionych wieków mieszczą w sobie zarówno ferment, z którego zrodziła się dzisiejsza medycy­na naukowa, jak i groteskowe – naszym zdaniem – teorie, często klasyfikowane jako „babcine rady”. Jak zauważyliśmy, zabiegi terapeu­tyczne mogą przybierać najróżniejsze for­my, o wiele bardziej złożone, niż mógł to sobie wyobrazić naukowiec z przeszłości. Kilka słów należy się teraz poję­ciom takim, jak „skuteczność w medy­cynie” i „zabieg terapeutyczny”.

Stawia­nie sobie pytań na temat ziołolecznictwa i próba ocenienia go nie oznacza auto­matycznie propagowania tego sposobu leczenia ani też oskarżania go w imię ortodoksyjnych zasad. Przede wszystkim należy przypomnieć, że misją medycyny jest oczywiście leczenie cierpiących, ale też — co najważniejsze — zapobieganie chorobom wśród ludzi zdrowych. Nasz system ochrony zdrowia zaj­muje się dziś niemal wyłącznie aspek­tem leczenia, profilaktyka zaś od mniej więcej pół wieku jest zaniedbywana lub wręcz całkowicie porzucana. Częściowo tłumaczy to fakt, że my, ludzie Zacho­du, nie krzewiliśmy nigdy tradycji me­dycyny profilaktycznej, gdyż w naszym mniemaniu koncepcja zdrowia przeciw­stawia się pojęciu choroby; unikamy wszelkich dolegliwości, których boimy się tak samo jak śmierci. Dlatego wła­śnie nasza medycyna za cel stawiała so­bie wyłącznie walkę z chorobą.

Tymczasem medycyna tradycyj­na, a w szczególności chińska, zawsze na pierwszym miejscu stawiała profi­laktykę. Zgodnie z panującymi w tym kraju przekonaniami choroba oznacza pewne zaburzenie, ponieważ zaś zdro­wie jest odpowiednikiem równowagi, każde schorzenie jest oznaką jej naru­szenia. Tak więc priorytetem staje się nie tyle choroba, ile dążenie do odzyskania równowagi. Swego czasu lekarze chiń­scy otrzymywali wręcz wynagrodzenie tylko wtedy, gdy ich pacjent miewał się dobrze, a nie gdy chorował – to tym bardziej skłaniało ich do dbałości o to, by ich podopieczni pozostawali w jak najlepszym zdrowiu. Zacytujmy tutaj słowa cesarza z księgi Nei Jing. „Mędrcy nie leczą tych, którzy już są chorzy; instruują natomiast tych, którzy jeszcze nie zapadli na zdro­wiu.

Dobry lekarz interweniuje, zanim choroba się rozwinie. Zły lekarz interwe­niuje, gdy choroba już się rozwinęła”. Właśnie taki stosunek do zdrowia i choroby najbardziej różni medycynę klasyczną i naturalną. Medycyna kla­syczna uważa, że ciało to swego rodza­ju maszyna, a choroba to jej awaria lub problem z funkcjonowaniem niektó­rych elementów. Medycyna tradycyjna natomiast patrzy na człowieka całościo­wo jako na żyjącą komórkę wszechświa­ta. Na płaszczyźnie zdrowia i choroby nauka ta interesuje się przede wszystkim prawami rządzącymi zdrowiem, a nie chorobą. O wiele bardziej niż części cia­ła dotknięte chorobą zajmują ją części zdrowe, gdyż to one będą mogły przy­wrócić organizmowi równowagę.